piątek

Na zachód marsz!




Dla sporej grupy Polaków pracujących w Niemczech, agencja pracy tymczasowej od wielu lat jest stałym pracodawcą. Zmieniają się tylko klienci wypożyczający pracownika. Ilu rodaków po otwarciu rynku pracy skusi taka forma zatrudnienia?










Tomek i Jarek znaleźli pracę w Niemczech poprzez jedną z agencji pośrednictwa. Obydwaj  posiadają podwójne obywatelstwo i od kilku lat utrzymywali swe rodziny w Polsce pracując na  obczyźnie.
Pan wbity w garnitur przywitał ich szerokim uśmiechem i rozdał formularze do wypełnienia. Kilka prostych pytań w języku niemieckim o dane personalne, zawód i wyobrażenia dotyczące wysokości wynagrodzenia. Obydwaj wpisali 11 euro/h, bo pracując wcześniej w Austrii tyle właśnie dostawali. Nie musieli się też martwić o zakwaterowanie, bo to zapewniał austriacki pracodawca. Co prawda żaden luksus, bo zwykły kontener mieszkalny za to z toaletą, doprowadzoną wodą i ogrzewaniem. Tym razem miało być jeszcze lepiej. Pracownik agencji zaoferował stawkę za godzinę w wysokości 13 euro i zapewnił, że czeka na nich pokój w dobrym hotelu ok. 30 km od Monachium.
Na koniec dostali firmowe długopisy oraz kartki  z pieczątką agencji i adresem biura, pod którym mają się pojawić. Jak zapewniano, to właśnie tutaj zostaną spisane umowy o pracę.
Do hotelu, wraz z grupą innych Polaków dotarli późnym wieczorem. Na miejscu czekał na nich dozorca budynku. Zaprowadził ich do pokoju na poddaszu o wymiarach 2,5 x 5m. Wyposażenie pokoju stanowiły dwa łóżka i jedna szafka nocna. Okno znajdowało się w dachu, a toaleta i wnęka kuchenna na końcu korytarza o długości niemal 50 metrów. Typowy hotel robotniczy wycięty z epoki PRL. Nazajutrz udali się pod wskazany adres.
Ten jednak nie był adresem biura zakładu pracy, w którym mieli pracować, lecz skromnym lokalem wynajmowanym w kamienicy przez niemiecką agencję pracy tymczasowej. Na umowach o pracę, zamiast obiecanych 13 było 7,60 euro za godzinę. Nie zapomniano też o załącznikach.  Jeden z nich informował, że miesięczny czynsz  za pobyt w hotelu wynosi 230 euro na głowę.  Nieco później dowiedzieli się od samego dozorcy, że czynsz tak naprawdę wynosi 180 euro, gdyby umowę najmu spisali bezpośrednio z zarządcą budynku.  
Nie zapomniano też, na poczet ich przyszłej wypłaty pobrać kaucji w wysokości 150 euro za ewentualne zniszczenia wyposażenia pokoju. Wydano im też legitymacje pracownicze:  zeskanowane zdjęcie z imieniem i nazwiskiem wydrukowane w kolorze czarno-białym o wymiarach 4x8cm. Identyczną "legitymację", każdy posiadacz drukarki i skanera przygotuje w ciągu 10 minut, co jednak nie przeszkadzało pracownikom agencji pobrać opłaty za ten pseudo -dokument w wysokości 20 euro.
Im więcej zarabiasz… tym mniej zarabiasz!
Przejdźmy do obliczeń.  Od 1 maja minimalna płaca w zachodnich landach będzie wynosić 7,79 euro.
Na terenie landów byłej DDR 6,89 euro za godzinę pracy.
176 godzin miesięcznie to 1371,04 brutto na zachodzie. Wschód to 1212,64 euro.
Najwyższa stawka godzinowa oferowana w agencjach pracy tymczasowej dotyczy osób z wyższym wykształceniem kierunkowym i wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Do dnia 1 maja wynosiła w zachodnich landach 17.11 euro. Przy 176 godzinach miesięcznie zarobek brutto wyniesie 3011,36 euro. Z tej kwoty przy zastosowaniu I klasy podatkowej, na rękę dostaniemy niestety tylko ok. 1840 euro.
Jaką klasę podatkową wybrać?
W Niemczech obowiązuje, co prawda VI klas podatkowych, jednak to  klasy I i III znajdą się w obszarze największego zainteresowania. Z pierwszej klasy obliczani będą single, z trzeciej  zaś jeden z małżonków, gdy drugi nie pracuje lub osiąga niskie dochody. To właśnie osoby obliczane z III klasy podatkowej zapłacą najmniej niemieckiemu fiskusowi. W przypadku małżeństwa o zbliżonych dochodach należy wybrać klasę IV, gdyż suma klas podatkowych obojga małżonków musi wynosić 8, choć pomiędzy klasą I a IV nie ma właściwie żadnej różnicy, jeśli chodzi o zarobek netto.
Każdy, kto przepracuje minimum 6 miesięcy, może też ubiegać się o zwrot podatku zapłaconego za granicą.
Ile minimum na rękę?
1371,04 brutto w zachodnich landach przy klasie podatkowej. I to 1004 netto.
III klasa podatkowa w Bawarii da nam zarobek netto w wysokości ok. 1085 euro.
W byłej DDR z kwoty brutto 1212.64 przy klasie I dostaniemy wypłatę netto w wysokości ok. 905 euro. Klasa III wygląda trochę lepiej: ok. 955 euro.
Nie warto jednak, tak do końca kierować się wysokością zarobków: choć zachodnie landy oferują wyższe stawki, koszty utrzymania są też nieporównywalnie większe, bo różnice dochodzą do niemal 30%.
Każdy też, kto trochę okrzepnie w nowym środowisku, powinien poszukać pracy na własną rękę.
Nagminną bowiem praktyką stosowaną przez agencje pracy tymczasowej jest zaniżanie stawek. Choć będziesz pracować na samodzielnym stanowisku zgodnie ze zdobytym zawodem i kilkuletnim doświadczeniem, na umowie o pracę może figurować "pomocnik ślusarza", zamiast  "ślusarz". Po co komuś płacić więcej, jeśli można mniej? 
Dla sporej grupy Polaków, owi pośrednicy nazywani tutaj "Zeitarbeitsfirma", to niestety od wielu lat stały pracodawca, choć sami Niemcy określają formę takiego zatrudnienia  najnowocześniejszym rodzajem niewolnictwa.
Biorąc pod uwagę wysokość zarobków i rodzaj wykonywanej pracy, trudno niestety odmówić im racji.
"Podane kwoty netto (bez dodatków za pracę w godzinach nocnych czy ekwiwalent pieniężny za dojazdy do pracy) są wartościami przybliżonymi dla Bawarii i Saksonii".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz