"...Dopóki Zachód nie zrozumie, że problemem nie jest ekstremizm, a islam, dopóki ludzie Zachodu tego nie pojmą, wojna między postępem cywilizacyjnym i kulturowym a świadomością rodem z wieków średnich, uzbrojoną w zdobycze techniki i bez cienia wstydu korzystającą z osiągnięć naukowych i militarnych tak pogardzanych "niewiernych", musi być przegrana”. Wafa Sultan.
„Po ponad 1000 –letniej historii, naród niemiecki jest na drodze do samolikwidacji.” Thilo Sarrazin.
Najnowsza książka Thilo Sarrazina pt. „Deutschland schafft sich ab” ( Niemcy likwidują się same) wywołała prawdziwą burzę medialną. Zewsząd słychać głosy potępiające autora.
Do tej nagonki przyłączyła się także sama Angela Merkel.
A o co poszło?
Sarrazin zawarł w swej książce tezy krytyczne wobec imigrantów z krajów muzułmańskich.
Jak ocenił, imigracja w minionych dziesięcioleciach to głównie słabo wykształceni ludzie z krajów muzułmańskich. Mało który z nich, przyjechał do Niemiec ze znajomością języka, a i dziś po wielu latach, nawet drugie i trzecie pokolenie jest słabo zintegrowane jeśli chodzi o edukację czy rynek pracy.
Na łamach Lettre International stwierdził: „Integracja jest dobra dla tych, którzy chcą się integrować. Nie muszę uznawać (szanować, traktować poważnie) nikogo, kto żyje na koszt państwa i to samo państwo odrzuca,nie muszę darzyć szacunkiem nikogo, kto nie troszczy się o wykształcenie własnych dzieci i tylko produkuje nowe dziewczynki z chustami na głowach.” ( tłum. autora)
W swej książce napisał: „Nie chcę by moje wnuki i prawnuki żyły w głównie muzułmańskim kraju, gdzie turecki i arabski są językiem powszechnym, kobiety noszą chusty, a rytm dnia jest wyznaczany przez wezwania muezina”.
Zazaczył przy tym, iż przybysze z krajów Europy Wschodniej i Azji, nie mają problemów z asymilacją.
Istnienie społeczeństw równoległych stało się w Niemczech faktem. Faktem bardzo niewygodnym, w dobie politycznej poprawności. Muzułmanie nie zamierzają się integrować z resztą społeczeństwa.
Rząd nakłania naród do rozmnażania się, oferując przy tym bogatą pomoc socjalną. Wiele rodzin tureckich i arabskich skwapliwie z tej pomocy korzysta. Pracuje tylko ojciec, bo do utrzymania reszty licznej gromadki i tak dołoży się państwo. W grupie wiekowej 25 - 36 letnich Turków, 54 % nie ma nawet zawodu, a dla wielu młodych muzułmanek szczytem marzeń jest ukończenie “zawodówki” i otrzymanie prawa jazdy.
Do dziś małżeństwa wśród wyznawców islamu są aranżowane przez rodzinę. Do dziś w niemieckich sądach trafiają się rozprawy o “zabójstwo w obronie honoru rodziny” : brat zabija siostrę, bo ta odważyła się wyprowadzić z domu, zdjąć chustę z głowy i założyć spódniczkę mini. Mamusia ( rzecz jasna owinięta w chustę), odstawia cyrk na korytarzu Sądu, bo ukochany synek został skazany na długoletnie więzienie.
Sarrazin nie napisał nic odkrywczego. Wyraził jedynie poglądy i obawy większości społeczeństwa.
Społeczeństwa, nauczonego po 1945r. posuniętej do granic absurdu, politycznej poprawności.
Krytycy jego książki skoncentrowali się jednak na zupełnie innym wątku: chodzi o tzw. dziedziczność genów wśród Żydów, Basków czy Arabów.
Teoria poparta cytatami z Darwina, Galtona czy też noblisty Myrdala, wzięła w łeb a autora zrównano z nazistami. Święte oburzenie dało się słyszeć zarówno ze strony gmin żydowskich jak i muzułmańskich. W tej jednej kwestii, ich przedstawiciele okazali niespotykaną do tej pory zgodność.
W niemieckiej szkole w Essen - Karnap, 70% uczniów to muzułmanie. Bicie, upokorzanie i groźby są codziennym udziałem pozostałych 30% “niewiernych”. Dokument na temat sytuacji w szkołach Nadrenii – Północnej Westfalii telewizja ARD wyemitowała o godz. 0.15. Przez pewien czas, 45 - minutowy film był dostępny na serwisie “you tube” w 5 częściach. Została obecnie tylko część pierwsza – delikatna, stonowana, stanowiąca jakby wprowadzenie. Pozostałe 4 części zostały usunięte. Przypadek?
Ze statystyk, wyłania się jeszcze bardziej drastyczny obraz: z 250 000 przestępstw popełnionych przez nieletnich, połowę stanowią sprawcy z muzułmańskiego kręgu kulturowego – głównie Turcy.
Opowiadanie bajek o islamie jako religii pokoju i publikowanie przez uznanych arabistów bzdetów typu “Nie bój się islamu” przynosi więcej szkody niż pożytku. Jak bowiem słusznie zauważył jeden z internautów:
Oczywiście sporym nadużyciem byłoby twierdzenie, że każdy mahometanin jest terrorystą, brutalnym i głupim ortodoksem. Ale każdy żyjący ściśle w zgodzie z zasadami swojej religii, powinien takim być.(pisownia oryginalna)
Jeszcze bardziej krytycznie, wyraziła się Wafa Sultan w wywiadzie dla telewizji „Al Jazeera”:
„Zderzenie, świadkami którego jesteśmy nie jest kolizją między religiami, czy zderzeniem cywilizacji. Jest to starcie dwóch przeciwieństw, dwóch er. To starcie między mentalnością reprezentującą średniowiecze, a mentalnością należącą do XXI wieku. To konflikt miedzy cywilizacją a zacofaniem, miedzy cywilizowanymi a prymitywnymi, między racjonalizmem a barbarzyństwem. To zderzenie wolności z ciemiężeniem, demokracji i dyktatury. To zderzenie, w którym po jednej stronie mamy prawa człowieka, a po drugiej – pogwałcenie tych praw. Dopóki Zachód nie zrozumie,że problemem nie jest ekstremizm, a islam, dopóki ludzie Zachodu tego nie pojmą, wojna między postępem cywilizacyjnym i kulturowym a świadomością rodem z wieków średnich, uzbrojoną w zdobycze techniki i bez cienia wstydu korzystającą z osiągnięć naukowych i militarnych tak pogardzanych "niewiernych", musi być przegrana”.
Niemcy jednak nie chcą dostrzegać skali problemu, bojąc się oskarżeń o rasizm i tęsknotę za czasami narodowego socjalizmu. To samo państwo, pozbawiając Thilo Sarrazina “przywilejów” w postaci członkowstwa w zarządzie Bundesbanku czy też usunięcia z szeregów partii SPD wysadza most, po którym właśnie przechodzi.
Ten polityk zakładając własną partię, może liczyć na spore poparcie ze strony rozczarowanego społeczeństwa.
Wówczas “ogromny” problem, jakim wydaje się być obecnie głoszenie niepoprawnych politycznie poglądów, może stać się zupełnie marginalnym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz