czwartek

Andrzej Bursa - "W życiu trzeba się czołgać"


Delikatnie rzecz ujmując, „kaskaderzy literatury” nigdy za swego życia nie cieszyli się specjalnym uznaniem. Alienacja społeczna, bunt przeciwko narzucanym normom, poddawanie w wątpliwość wszelkich autorytetów, nieuleczalna choroba, alkoholizm czy obsesyjna fascynacja śmiercią - te cechy nigdy nie ułatwiały życia.


Andrzej Bursa na swoje nieszczęście, wiele z tych cech posiadał. Urodził się 21 marca 1932 roku w Krakowie. Z tym miastem, związany był do końca swych dni. Jego ojciec, Feliks był zagorzałym komunistą, zaś matka, Maria z domu Kopycińska, wychowana została w rygorystycznym duchu katolickim. Ich małżeństwo, podobnie jak rodziców Rafała Wojaczka, nie przetrwało próby czasu. Rozwiedli się wkrótce po wojnie.
Andrzej uczył się raczej kiepsko, za pierwszym podejściem oblał maturę - później egzamin dojrzałości zdał eksternistycznie. Przez zaledwie miesiąc studiował na wydziale filozoficzno-historycznym (sekcja dziennikarstwo) Uniwersytetu Jagiellońskiego, by później przenieść się na bułgarystykę. Skonfliktowany z ojcem, odżegnał się także od przekonań matki, nakazując wykreślenie swego nazwiska z ksiąg parafialnych.
Podczas studiów poznał studentkę krakowskiej ASP, Ludwikę Szemiot – w 1952 roku zawarli związek małżeński. Kilka miesięcy później, na świat przyszedł ich jedyny syn Michał. Przedział czasowy twórczości Andrzeja Bursy to tylko 3 i pół roku. Zainteresowanym polecam ciekawą stronę: http://www.bolgraph.com.pl/Andrzej_Bursa/
Młody poeta obnażał fałszywą moralność i przełamywał tabu: pozornie romantyczny, bo tylko z racji tytułu, wiersz pt. „Miłość” rozpoczyna od słów, które padają z ust kobiety: „Tylko rób tak, żeby nie było dziecka”, zaś w okresie szeroko propagowanego przez władze awansu społecznego zubożałej ludności małych miast i wsi odważył się w wierszu pt.”Sobota” wypowiedzieć słowa:
„Mam w dupie małe miasteczka”.

Te słowa, z pewnością cenzorom podobać się nie mogły. Jego twórczość nie przypadła do gustu także ludziom po drugiej stronie barykady, bowiem Bursa ośmielił się zakpić z romantycznej wizji poety i jego roli w społeczeństwie, czyniąc wyraźną aluzję do postawy propagowanej przez Mickiewicza:

„Poeta cierpi za miliony
 od 10 do 13.20
o 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi rozpina rozporek
zapina rozporek wraca,
 chrząka i apiat cierpi za miliony”.

Jako twórca, za życia skazany był na literacką banicję. Krytyk literacki, Jerzy Kwiatkowski w liście do niego z 12 października 1957 roku napisał: - Szanowny Panie, dziś rozmawiałem z red. Voglerem, który wypowiedział się negatywnie w sprawie Pańskiego tomiku. Zastosował ostrzejsze ode mnie kryteria, a w dzisiejszej sytuacji wydawniczej racja jest niewątpliwie po jego stronie. (...) Tymczasem - proszę przyjąć zapewnienie, że liczę na Pańskie nowe wiersze i jestem przekonany, że wcześniej czy później Pański tom ukaże się w naszym wydawnictwie.

Krytyk się nie pomylił: wiersze ukazały się niespełna rok później.
Bursa jednak już nie żył, zmarł 15 listopada w wyniku wrodzonej wady serca o której sam nie wiedział, miesiąc po otrzymaniu owej korespondencji.

Źródła:
Maciej Chrzanowski: Andrzej Bursa: czas, twórczość, mit. Kraków 1986
Krzysztof Ćwikliński Przegląd Polski 22.11.2002


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz